Dopuszczalna predkosc

Oglądasz wersję archiwalną tematu "Dopuszczalna predkosc" z forum pl.regionalne.trojmiasto



Strona 1 z 21, 2


stanislaw Trepczyk - 15 Maj 2004, 09:03
Witam!
Czy ul.Podwale Przedmiejskie (stara nazwa Leningradzka) jest ulica w
strefie zabudowanym? Jezeli tak to czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i
wyprzedzaja mnie?

Stanislaw




Wszystkowiedzący - 15 Maj 2004, 07:16

Witam!
Czy ul.Podwale Przedmiejskie (stara nazwa Leningradzka) jest ulica w
strefie zabudowanym? Jezeli tak to czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i
wyprzedzaja mnie?



Bo nie można tam jeździć pojazdami zaprzęgowymi ??  ;-)



Gie_eS - 15 Maj 2004, 07:41

Witam!
Czy ul.Podwale Przedmiejskie (stara nazwa Leningradzka) jest ulica w
strefie zabudowanym? Jezeli tak to czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i
wyprzedzaja mnie?

Stanislaw



Moze jedziesz lewym pasem?



TJ - 15 Maj 2004, 08:10

Jezeli tak to czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i
wyprzedzaja mnie?



bo jestes widocznie zakala drogi. I nawet jezeli znak ogranicza predkosc do
50, 60 czy 70 km/h to powinienes byc na tyle tolerancyjny, aby puscic
przodem tych, którzy chca zarobic na mandat i jada wiecej. Np. ja czesto sie
spiesze i na 70 jade 90. Zatem mam prosbe - jak ktos chce zaplacic mandat i
chce jechac szybciej - pozwól na to.

TJ




stanislaw Trepczyk - 15 Maj 2004, 10:25
  Jezeli tak to czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i
| wyprzedzaja mnie?

| Stanislaw

Moze jedziesz lewym pasem?



-+No tak! Od Lakowej wskakuje na srodkowy bo na skrzyzowaniu Okopowej
jade prosto.Jak wskocze na prawy pas to mnie przyblokuja Ci co skrecaja
do Srodmiescia i w kierunku dworca PKP.Co prawda zaprzegiem nie jade a
szkoda ale staram sie przystosowac do aktualnych przepisow.

Stanislaw



PaPi - 15 Maj 2004, 08:27
Co prawda zaprzegiem nie jade a szkoda ale staram sie przystosowac do



aktualnych przepisow.

Niech zgadne; jezdzisz Skoda ?

PaPi



Pawe 'B achol' - 15 Maj 2004, 08:30
masz cos do skody?
bo 50tka na czerwono tez jest zaznaczona w VW

pozdr
Pawel



PaPi - 15 Maj 2004, 08:32

masz cos do skody?



Mam. Statystycznie oczywiscie rzecz biorac :-)

bo 50tka na czerwono tez jest zaznaczona w VW



I co z tego, jakos nie zauwazylem by kierowcy innych marek niz Skod byli
"zauwazalni" na drodze.

Pozdrawiam

PaPi



ocsid - 15 Maj 2004, 09:10

czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i wyprzedzaja mnie?



Precz trollu.



Tomasz Pyra - 15 Maj 2004, 09:16


Witam!
Czy ul.Podwale Przedmiejskie (stara nazwa Leningradzka) jest ulica w
strefie zabudowanym? Jezeli tak to czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i
wyprzedzaja mnie?



Bo chca jechac szybciej?

Zmartwien w zuciu nie masz? Moze jakiegos hobby sobie poszukaj? ;)

Stanislaw





Jacek Kijewski - 15 Maj 2004, 09:44

Witam!
Czy ul.Podwale Przedmiejskie (stara nazwa Leningradzka) jest ulica w
strefie zabudowanym? Jezeli tak to czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i
wyprzedzaja mnie?



a) maluchy irytują tych, co mają beemkę, albo chociaż badziewnego yarisa,
b) maluchy na drodze jest świetną okazją do wykazania swojej
wydumanej wyższości

To tak apropos trąbienia. Co do wyprzedzania, to 50 km/h jest zakazem
kretyńskim i nikt go nie przestrzega.

Pocieszę Cię: na trasie A-7 cinquecento jadące 120 km/h jest świetną
okazją, żeby je obtrąbić, wyprzedzić, a po drodze starać się zepchnąć do
rowu. Po prostu w społeczeństwie odsetek kretynów jest nadto wysoki.



omfumu - 15 Maj 2004, 11:55

To tak apropos trąbienia. Co do wyprzedzania, to 50 km/h jest zakazem
kretyńskim i nikt go nie przestrzega.



Ja przestrzegam.

Pozdrawiam

omfumu



raa - 15 Maj 2004, 11:06

| To tak apropos trąbienia. Co do wyprzedzania, to 50 km/h jest zakazem
| kretyńskim i nikt go nie przestrzega.

Ja przestrzegam.

Pozdrawiam

omfumu



czas w kompie też ustawiasz prawidłowo?

oczywiście na obwodnicy jedziesz max 110 km/h?
oczywiście w terenie zabudowanym zwalniasz do 40 km/h jeśli jest taki znak?

raaf



Rafa J. Czeka a - 15 Maj 2004, 11:09

oczywiście na obwodnicy jedziesz max 110 km/h?
oczywiście w terenie zabudowanym zwalniasz do 40 km/h jeśli jest taki



znak?

Dlaczego nie? I co w tym dziwnego?

RJCz



Jacek Kijewski - 15 Maj 2004, 11:35

| To tak apropos trąbienia. Co do wyprzedzania, to 50 km/h jest zakazem
| kretyńskim i nikt go nie przestrzega.

Ja przestrzegam.



Wolny kraj, każdemu wolno przestrzegać.

Poprawka zatem: "prawie nikt nie przestrzega"



Jacek Kijewski - 15 Maj 2004, 11:36

| omfumu

czas w kompie też ustawiasz prawidłowo?

oczywiście na obwodnicy jedziesz max 110 km/h?
oczywiście w terenie zabudowanym zwalniasz do 40 km/h jeśli jest taki znak?



No 110 na obwodnicy i 40 w niektórych miejscach jest sensowne, w
odróżnieniu od 50 km/h w miejscach, gdzie bez problemów można jechać 70...



raa - 15 Maj 2004, 11:59

| | .

Wolny kraj, każdemu wolno przestrzegać.

Poprawka zatem: "prawie nikt nie przestrzega"



zgadzam sie z Tobą.....znaki ograniczajace prędkość są czasem tak kretyńsko
ustawione że żal .....

raaf



Tomasz Langowski - 15 Maj 2004, 12:15

Witam!
Czy ul.Podwale Przedmiejskie (stara nazwa Leningradzka) jest ulica w
strefie zabudowanym? Jezeli tak to czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i
wyprzedzaja mnie?



Trabia bo sa traby ...
A moze chca by ich dmuchac :-)



omfumu - 15 Maj 2004, 18:18

| | | To tak apropos trąbienia. Co do wyprzedzania, to 50 km/h jest zakazem
| kretyńskim i nikt go nie przestrzega.

| Ja przestrzegam.

| Pozdrawiam

| omfumu

czas w kompie też ustawiasz prawidłowo?



W kompach jestem lama. Powiedz mi jak to zmienić zmienię, bo rozumiem, że to
niektórych denerwuje.

oczywiście na obwodnicy jedziesz max 110 km/h?



Dokładnie tak.

oczywiście w terenie zabudowanym zwalniasz do 40 km/h jeśli jest taki



znak?

Dokładnie tak. I między innymi dlatego, żeby dać Ci coś na deser, droga do
wawy zabiera mi 6 godzin.
Masz coś przeciw? Bo ja przynajmniej mam tą satysfakcję, że jeżdżę zgodnie z
prawem.

Pozdrawiam

omfumu



Pawe 'B achol' - 15 Maj 2004, 17:35
aaa to o to chodzilo :)

w sumie racja :)

pozdr
Pawel



Jacek Kijewski - 15 Maj 2004, 17:29

| oczywiście w terenie zabudowanym zwalniasz do 40 km/h jeśli jest taki
znak?

Dokładnie tak. I między innymi dlatego, żeby dać Ci coś na deser, droga do
wawy zabiera mi 6 godzin.
Masz coś przeciw? Bo ja przynajmniej mam tą satysfakcję, że jeżdżę zgodnie z
prawem.



Nie, żebym się czepiał, ale droga do wawy przejechana zgodnie z
przepisami, ma spore szanse zakończyć się śmiercią - każdy kretyn ma za
ambicje wyprzedzić na czwartego albo zepchnąc do rowu. Tam niestety trzeba
ciągnąć 100-110, mimo dozwolonych 90, bo robi się za dużo sytuacji
niebezpiecznych.

No chyba, że jeździsz krazem, a na pace 4 tony gruzu...



Pawe 'B achol' - 15 Maj 2004, 17:57
niestety tak jest, jak czasem jezdzilem polonezem truckiem cos kolo 85-90,
to bylem wyprzedzany przez 90% tirow, nie wspominajac o roznych
przedstawicielach handlowych co budzik zamykaja na grubo powyzej 150 km/h

natomiast jak sie jedzie te 100-110, to nie powoduje sie wspomnianych
'niebezpiecznych sytuacji', bo tiry juz ciagna spokojnie swoje, bez
koniecznosci wyprzedzania

pozdr
Pawel



omfumu - 16 Maj 2004, 07:04

Nie, żebym się czepiał, ale droga do wawy przejechana zgodnie z
przepisami, ma spore szanse zakończyć się śmiercią - każdy kretyn ma za
ambicje wyprzedzić na czwartego albo zepchnąc do rowu. Tam niestety trzeba



Jeżdżę w porywach od raz do dwu razy w miesiącu i rzeczywiście odcinek do
Elbląga to makabra. Ale się nie daję. Mam pierwszeństwo przejazdu ponieważ
mam Poloneza, więc w razie czego (z wyłączeniem sytuacji terminalnych i
ekstremalnych) tracę relatywnie niewiele.

Co się tyczy ustępowania, kiedyś ustępowałem i zjeżdżałem na pobocze. Do
czasu aż pewnego razu omal nie potrąciłem idących prawidłowo i prawidłowo
oznakowanych pieszych. Od tamtego czasu nie zjeżdżam na pobocze. Pieszy jest
też uczestnikiem ruchu jeżeli nie ma chodnika, i nie zamierzam w żaden
sposób stać się przyczyną jego śmierci vel kalectwa. Nawet gdyby ta śmierć
lub kalectwo nastąpiły w wyniku 100% zachowania przeze mnie zasad ruchu
drogowego (czyli nawet gdyby pieszy był danej sytuacji winny).

Jeżeli ktoś uznaje, że może mnie wyprzedzić, najprawdopodobniej jest w
posiadaniu informacji (zebranych w drodze obserwacji lusterka, drogi i
innych danych), że może to zrobić bezpiecznie nie narażając nikogo. Wtedy
proszę bardzo. Zgodnie z przepisami nie hamuję, nie przyspieszam, nie
skręcam. Obserwuję lusterko i jestem czujny podczas wyprzedzania. Czasami
trzeba użyć hamulców i owszem, ale zasadniczo wymijający mnie zdają sobie
sprawę, że jadę polonezem i że nie warto mnie zaczepiać (wielka zaleta
posiadania taniego polskiego wozu).

ciągnąć 100-110, mimo dozwolonych 90, bo robi się za dużo sytuacji
niebezpiecznych.



Naprawdę nie zauważyłem.

No chyba, że jeździsz krazem, a na pace 4 tony gruzu...



Nie, to po prostu polonez, a za kierownicą - ja.

Co się tyczy wymijających mnie Tirów, raczej mi się nie zdarza. Przeciwnie,
jak widzę takiego możnego sponsora, zdarza mi się jechać za nim (od czasu
gdy wyprzedzanie mało co skończyłoby się sprasowaniem na blachę, gdyby nie
opony, hamulce, refleks).

Ogólnie rzecz biorąc, od czasu Marka Winnietou Pola miłościwie nam zeszłego,
mam opracowaną drogę alternatywną do Warszawy którą jeżdżę gdy cała Polska
zjeżdża się do swojej Stolicy, lub ją opuszcza (weekend majowy itd itp).

Zakrętów więcej, pół godziny dłużej ale przyjemność jazdy ogromna.

Pozdrawiam

omfumu



Filip KK - 16 Maj 2004, 06:41

Co się tyczy ustępowania, kiedyś ustępowałem i zjeżdżałem na pobocze. Do
czasu aż pewnego razu omal nie potrąciłem idących prawidłowo i prawidłowo
oznakowanych pieszych. Od tamtego czasu nie zjeżdżam na pobocze.



To juz wiem kogo ostatnio zostalem zmuszony wyprzedzic na milimetry przy
prawym lusterku...

Pieszy jest
też uczestnikiem ruchu jeżeli nie ma chodnika, i nie zamierzam w żaden
sposób stać się przyczyną jego śmierci vel kalectwa. Nawet gdyby ta śmierć
lub kalectwo nastąpiły w wyniku 100% zachowania przeze mnie zasad ruchu
drogowego (czyli nawet gdyby pieszy był danej sytuacji winny).



Szkoda, ze niektorzy-wiekszosc kierowcow, najpierw zrobi jakis manewr, a
pozniej sie zastanawiaja nad nim. Jak masz wolne pobocze, to zjezdzaj na
bok i daj jechac tym, ktorzy chca jechac szybciej, a nie sie trzymasz
kurczowo srodka. Szanuj innych na drodze, na tez bedziesz szanowany. Ci
ktorzy chca jechac szybciej, niech maja srodek jezdni dla siebie, ci
ktorzy chca jechac wolniej niech jada po prawej stronie i nikt nikomu
nie bedzie przeszkadzal, czyz nie byloby tak milo, gdyby tak bylo? Nie,
bo taki w polonezie musi stwarzac zagrozenie i zajezdzac droge tym,
ktorzy chca szybciej jechac, z roznych wzgledow.
Nie mowie, ze popieram szybka jazde. Lubie szybka jazde, jak wiekszosc
facetow, ale w granicach rozsadku i mozliwosci. Nic na chama.

Jeżeli ktoś uznaje, że może mnie wyprzedzić, najprawdopodobniej jest w
posiadaniu informacji (zebranych w drodze obserwacji lusterka, drogi i
innych danych), że może to zrobić bezpiecznie nie narażając nikogo.



Tu jestes w bledzie, ktos kto jedzie za Toba nie widzi w pewnym stopniu
pobocza, chyba ze sie wychyli na prawa strone. Ale o czym my mowimy ?
Tam jest tak szeroka  droga, ze i piesi sie zmieszcza i dwa auta obok.

Wtedy
proszę bardzo. Zgodnie z przepisami nie hamuję, nie przyspieszam, nie
skręcam. Obserwuję lusterko i jestem czujny podczas wyprzedzania. Czasami
trzeba użyć hamulców i owszem, ale zasadniczo wymijający mnie zdają sobie
sprawę, że jadę polonezem i że nie warto mnie zaczepiać (wielka zaleta
posiadania taniego polskiego wozu).



OOOOO, twardziel sie na drodze pokazal. Miej tego poloneza i niech Ci
zycie bedzie lekkim !!!

Nie, to po prostu polonez, a za kierownicą - ja.



... i bede jechal srodkiem jezdni.

Co się tyczy wymijających mnie Tirów, raczej mi się nie zdarza.



Jak Ty to robisz ?! Sorry, ale pelno tirow dzisiaj po drogach jezdzi,
jak Ty to robisz, ze sie z zadnym nie wymijasz ????

Pozdrawiam



rowniez.



Filip KK - 16 Maj 2004, 06:57

{CUT}




OOOOOo, widze ze kolege cos gryzie, wyprzedzil Cie ktos i Ci cisnienie
skoczylo ??? Kto tu mowil o przekraczaniu dozwolonej predkosci ?! Jak na
razie Ty, nie ja. TO po pierwsze, a po drugie - nie widziales danej
sytuacji nie zaczynaj durnej plotki.



Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 06:56


Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 06:55

To juz wiem kogo ostatnio zostalem zmuszony wyprzedzic na milimetry przy
prawym lusterku...



Nie zostałeś zmuszony. Decyzję podjąłeś sam.

Szkoda, ze niektorzy-wiekszosc kierowcow, najpierw zrobi jakis manewr, a
pozniej sie zastanawiaja nad nim.



Spójrz na siebie

Szanuj innych na drodze, na tez bedziesz szanowany.



Właśnie.
Jak ktoś Ci zjedzie, to robi grzeczność, jak nie to go do tego nie zmuszaj.

ktorzy chca jechac wolniej



Ich prawo, Przeczież 90 poza obszarem zabudowanym to prędkiść _maksymalna_
dopuszczalna. Można nawet i wolniej.

bo taki w polonezie musi stwarzac zagrozenie i zajezdzac droge tym,



Zagrożenie to stwarza ten co jedzie szybciej niż dopuszczalne i wyprzedza na
siłę.

Nic na chama.



Otóż to

---
pozdrawiam
Tomek Łangowski
www.oskpegaz.z.pl



PaPi - 16 Maj 2004, 07:10
| Szanuj innych na drodze, na tez bedziesz szanowany.
Właśnie.
Jak ktoś Ci zjedzie, to robi grzeczność, jak nie to go do tego nie



zmuszaj.

100% zgody. Tak samo robisz komus grzecznosc podjzezdzajac do poprzednika na
swiatlach, wpuszczajac wlaczajacych sie do ruchu, nie parkujac dla miejsc
dla niepelnosprawnych czy poza droga nie zamykajac komus przed nosem drzwi
do klatki schodowej.
Roznica miedzy chamami a ludzmi kulturalnymi polega min. na tym ze
ulatwianie zycia innym przychodzi tym pierwszym z duzym trudem, tlumacza to
zas brakiem prawnych nakazow takiego zachowania.

Pozdrawiam

PaPi



Jerzy Makie a - 16 Maj 2004, 07:36

{CUT}

OOOOOo, widze ze kolege cos gryzie, wyprzedzil Cie ktos i Ci cisnienie
skoczylo ???



Nooooo Panie Instruktorze Nauki Jazdy widzicie jak Was Kafar "postawił do
pionu"
:-))))))))))



Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 07:42

{CUT}

OOOOOo, widze ze kolege cos gryzie, wyprzedzil Cie ktos i Ci cisnienie
skoczylo ??? Kto tu mowil o przekraczaniu dozwolonej predkosci ?! Jak na
razie Ty, nie ja. TO po pierwsze, a po drugie - nie widziales danej
sytuacji nie zaczynaj durnej plotki.



Odniosłem się do całości Twojej wypowiedzi nt prędkości i wyprzedzania.
Zdanie podtrzymuje, a to czy mnie wyprzedzają czy nie to mi...  Byleby
robili to bezpiecznie. Z Twojej poprzedniej wypowiedzi wynika, iz tego robić
nie umiesz :-(

Wszystkim którzy twierdzą iż jadący maksymalną dopuszczalną prędkością są
zawalidrogami i zmuszają do wyprzedzania polecam przeczytać _ze
zrozumieniem_  Art24 (z szczególnym uwzględnieniem ust 1) Ustawy Prawo o
ruchu drogowym.

---
pozdrawiam
Tomek Łangowski
www.oskpegaz.z.pl



Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 07:47

| {CUT}

| OOOOOo, widze ze kolege cos gryzie, wyprzedzil Cie ktos i Ci cisnienie
| skoczylo ???

Nooooo Panie Instruktorze Nauki Jazdy widzicie jak Was Kafar "postawił do
pionu"



:-))) Mi to..... wiesz co :-))

---
pozdrawiam
Tomek Łangowski
www.oskpegaz.z.pl



b2d2 - 16 Maj 2004, 09:37

Jezeli tak to czemu jadac 50km/h wszyscy trabia i
wyprzedzaja mnie?



I mnie tez nikt nie lubi...



b2d2 - 16 Maj 2004, 09:40

Dlaczego nie? I co w tym dziwnego?



no właśnie...



omfumu - 16 Maj 2004, 10:35

| Co się tyczy ustępowania, kiedyś ustępowałem i zjeżdżałem na pobocze. Do
| czasu aż pewnego razu omal nie potrąciłem idących prawidłowo i
prawidłowo
| oznakowanych pieszych. Od tamtego czasu nie zjeżdżam na pobocze.
To juz wiem kogo ostatnio zostalem zmuszony wyprzedzic na milimetry przy
prawym lusterku...



Kogo?
I kto Cię zmuszał?

| Pieszy jest
| też uczestnikiem ruchu jeżeli nie ma chodnika, i nie zamierzam w żaden
| sposób stać się przyczyną jego śmierci vel kalectwa. Nawet gdyby ta
śmierć
| lub kalectwo nastąpiły w wyniku 100% zachowania przeze mnie zasad ruchu
| drogowego (czyli nawet gdyby pieszy był danej sytuacji winny).
Szkoda, ze niektorzy-wiekszosc kierowcow, najpierw zrobi jakis manewr, a
pozniej sie zastanawiaja nad nim.



Jaki manewr masz na myśli, i jak to się ma do kwestii uczestnictwa pieszego
w ruchu?

Jak masz wolne pobocze, to zjezdzaj na
bok i daj jechac tym, ktorzy chca jechac szybciej, a nie sie trzymasz
kurczowo srodka.



Rozważmy następującą sytuację. Jeżeli jadę 90 km/h to znaczy że w ciągu
sekundy pokonuję drogę 25 metrów. Widzę, że nadjeżdżasz szybciej. Robię Ci
miejsce, uprzednio sprawdziwszy czy mam wolne pobocze. W ciągu manewru
sprawdzenia czy pobocze jest wolne pokonałem 100 metrów (jeśli jestem
szybki) bo zabrało mi to cztery sekundy. Dopiero wtedy mogę spokojnie
patrzeć naprzód. W Polsce większość pieszych to chodzący samobójcy, ubierają
się tak jakby chcieli zginąć pod kołami. Ich widoczność oceniam na
przeciętnie 200 metrów naprzód co daje mi 8 sekund zanim się z takim
statystycznym pieszym spotkam maska w nogę (ew. oko w oko - za makabreskę
przepraszam). Potrzebuję około dwóch sekund na podjęcie decyzji, około 2
następnych sekund na zorientowanie się czy mogę odbić w lewo. Powiedzmy, że
nie mogę odbić w lewo. Powiedzmy, że w międzyczasie zdjąłem nogę z gazu i
moja prędkość oscyluje w granicach 75 kilometrów na godzinę. Czy 100 metrów
wystarczy na wyhamowanie? Moim zdaniem niekoniecznie.

Miałem conajmniej dwa dramatyczne hamowania i w obu dziękuję Bogu, że ocalił
nas wszystkich. Po głębokim przemyśleniu sprawy podjąłem decyzję, że nie
będę ustępował drogi jadącym szybciej, bo pobocze nie służy do jazdy ale
jest niejako pasem awaryjnym, pasem drogi zarezerwowanym dla pieszych.
Liczba tych ostatnich jest na tyle duża, że założenie iż mam wolne pobocze
uważam za zgubną iluzję. Bo co taką Marysię Kowalską ze wsi Głucha
Przejazdowa obchodzi, że ja się spieszę. Ona ma swoje życie i ma do niego
prawo takie samo jak ja do tego, żeby się spieszyć.

Jeśli nie ma chodnika, pieszy ma prawo do pobocza drogi, jeżeli idzie w
kierunku przeciwnym do ruchu poruszania się pojazdów. A jeśli nawet tak się
nie dzieje, to właśnie na tym - moim skromnym zdaniem - polega kultura
poruszania się na drodze. W niektórych postach jest tak pięknie i tak wiele
słów o kulturze, czym się różni cham od kulturalnego człowieka itede itepe.
W porządku. Jeśli o mnie chodzi, definicja kultury jest taka, że jest to
umiejętność stałego zwracania uwagi na najsłabszych aby im pomóc. Wydaje mi
się, że Panowie zbyt łatwo odpuszczacie sobie temat pieszego, i że Wasza
definicja kultury nie odnosi się do niego. Wolny kraj, wolna opinia....
Wydaje mi się, że w gruncie rzeczy jest to przemoc na drodze wobec pieszego,
ponieważ on nie ma możliwości np. pościgać się itd. itp.

Szanuj innych na drodze, na tez bedziesz szanowany.



Szanuję innych na drodze. Ci inni to także piesi, o czym Szybkościowcy - jak
się zdaje - bardzo często zapominają.

Ci
ktorzy chca jechac szybciej, niech maja srodek jezdni dla siebie, ci
ktorzy chca jechac wolniej niech jada po prawej stronie i nikt nikomu
nie bedzie przeszkadzal, czyz nie byloby tak milo, gdyby tak bylo?



Przy założeniu, że piesi nie korzystają z pobocza dróg, jest to rozumowanie
jak najbardziej słuszne. Niemniej jednak piesi są na drodze i mają do niej
takie samo prawo jak i my - zmotoryzowani.

Nie,
bo taki w polonezie musi stwarzac zagrozenie i zajezdzac droge tym,
ktorzy chca szybciej jechac, z roznych wzgledow.



Mógłbym odpisać: Nie, bo taki który chce jechać szybciej musi stwarzać
zagrożenie i powodować, że jadący zgodnie z przepisami - jako słabsi - muszą
zjeżdżać na pobocze, i tym samym stwarzać zagrożenie dla najsłabszych
uczestników ruchu drogowego. W tym ostatnim wypadku mówimy prawie wyłącznie
o zagrożeniu życia.

Pytanie proste: kto odpowiada za śmierć pieszego na poboczu? Ten, który go
zabił jadąc po poboczu, czy ten który spowodował tą sytuację wymuszając
szybszy przejazd środkiem jezdni?

Moralnie nie mam żadnych wątpliwości, że ten który wymusza mój zjazd na
pobocze. Legalnie, policja z kolei chyba  by nie miała wątpliwości, że
jadący poboczem. Sprzeczność?

Ale martwemu pieszemu wydaje mi się obce byłyby te rozróżnienia. Ja jako
kierowca czuję się odpowiedzialny także za jego życie. I nigdy nie chciałbym
znaleźć się w sytuacji w której pieszego zabiłby mój samochód.

| Jeżeli ktoś uznaje, że może mnie wyprzedzić, najprawdopodobniej jest w
| posiadaniu informacji (zebranych w drodze obserwacji lusterka, drogi i
| innych danych), że może to zrobić bezpiecznie nie narażając nikogo.
Tu jestes w bledzie, ktos kto jedzie za Toba nie widzi w pewnym stopniu
pobocza, chyba ze sie wychyli na prawa strone. Ale o czym my mowimy ?
Tam jest tak szeroka  droga, ze i piesi sie zmieszcza i dwa auta obok.



Szczerze wątpię. Szczególnie, że na odcinku do Elbląga lat temu sześć
obowiązywał model: rower-samochód-samochód-środek
jezdni-samochód-furmanka-pieszy a obecnie: dwa rowery-
samochód-samochód-środek jezdni-samochód-samochód-ciągnik- piesi. Dla mnie
jest to absurd. Chcesz, możesz go tworzyć. Ale dopóki jadę zgodnie z
przepisami, nie widzę powodu, aby zjeżdżać na pobocze.

Jadę zgodnie z przepisami. Masz większe zaufanie do swojej maszyny, do
swoich umiejętności jako kierowcy, proszę bardzo, wyprzedzaj. Zgodnie z
przepisami, kierunek, tor ruchu, prędkość samochodu mojego muszą pozostać
bez zmian. I tak jest. Jestem przewidywalnym uczestnikiem ruchu. Nie robię
nagłych i dziwnych manewrów, zwłaszcza jeśli mnie wyprzedzasz.

Pozdrawiam

omfumu



Jerzy Makie a - 16 Maj 2004, 09:40

przepraszam). Potrzebuję około dwóch sekund na podjęcie decyzji, około 2
następnych sekund na zorientowanie się czy mogę odbić w lewo.



Z pewną taką nieśmiałością dwie sekundy to strasznie dużo.............. i
albo "naciągasz" wyliczenie pod swoją tezę albo rzeczywiście tyle czasu
potrzebujesz:-( A wtedy strach się bać.....



Franciszek Francko Sosnowski - 16 Maj 2004, 09:42
Przyszedl mail od Jerzy Makieła i powiedziala:

Z pewną taką nieśmiałością dwie sekundy to strasznie dużo.............. i
albo "naciągasz" wyliczenie pod swoją tezę albo rzeczywiście tyle czasu
potrzebujesz:-( A wtedy strach się bać.....



A ja mysle, ze kiedy wiesz, ze jestes wyprzedzany, to ciezko
sie szybko zorientowac, czy jeszcze masz miejsce na odbicie,
czy juz nie, a dochodzi martwa strefa w lusterku...
A i tak najczesciej jak masz pierszego przed soba to skrecisz
w lewo, bo po 1. to odruch, po drugie i tak lepiej sie przytrzec
bo pokach niz skosic pieszego.
Choc jak wytracisz z kursu autko, to poslizg i polecisz...
Tak zle, a tak niedobrze :-/



JjF - 16 Maj 2004, 11:18
Niestety ale też zauważam różne chore tendencje u zmotoryzowanych (również
na tej grupie)

* pieszy jest sam sobie winien, że go auto ochlapało (bo przecież powinien
iść pod samym płotem i to on ma obowiązek zwracać uwagę na kałuże, a nie
kierowca)
* ktoś ryje kołami trawnik, bo nie chce mu się tyłka ruszyć na dalej niż 20
metrów i jedynym jego zmartwieniem jest to, że dostał mandat
* jak na jezdni nie ma chodnika, to pieszy absolutnie nie ma prawa się
tamtędy poruszać, bo to przecież dla samochodów jest i jak tylko jakiś
pieszy tam wlezie to należy go szybko zlikwidować
* nagminne jest parkowanie aut na ścieżkach rowerowych, chociaż obok jest
parking, a potem jest płacz, że ktoś mu lusterko urwał, albo zderzak
porysował - ach ci rowerzyści to chamy są...
* chodnik też często zajęty (szczególnie w miejscach, gdzie parkuje się
skośnie - tam już nigdy nikt nie pamięta o zachowaniu choćby 1m od płotu) -
z radością obserwuję wtedy samochody ze śladami butów na masce
* na pl.rec.motocykle notorycznie pojawiają się posty jak to samochód zaczął
sobie skręcać w lewo nie zwracając uwagi na jadącego z naprzeciwka
motocyklistę

i przykłady można jeszcze mnożyć

najczęstsze wytłumaczenia:
- "a gdzie mam parkować, jak mi rząd/miasto nie zapewnia miejsc do
parkowania?!"
- "przepisy są debilne, więc nie ma sensu ich przestrzegać!"
- "jak mam wyprzedzać, kiedy drogi są za wąskie?!"

i wszystko w porządku, fakt, warunki mamy kiepskie
ale czy to powód żeby z racji siedzenia w puszcze, a której czujemy się
bezpieczni, i frustracji na system poprawiać niedociągnięcia władz
_kosztem_innych_ użytkowników dróg?

Wszyscy mamy takie same kiepskie warunki komunikacji, ale to raczej powinno
prowadzić do większej współpracy, a nie do skakania sobie do oczu różnych
grup, łamania przepisów itd. itp.



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 11:13

Co się tyczy ustępowania, kiedyś ustępowałem i zjeżdżałem na pobocze. Do
czasu aż pewnego razu omal nie potrąciłem idących prawidłowo i prawidłowo
oznakowanych pieszych. Od tamtego czasu nie zjeżdżam na pobocze. Pieszy jest
też uczestnikiem ruchu jeżeli nie ma chodnika, i nie zamierzam w żaden
sposób stać się przyczyną jego śmierci vel kalectwa. Nawet gdyby ta śmierć
lub kalectwo nastąpiły w wyniku 100% zachowania przeze mnie zasad ruchu
drogowego (czyli nawet gdyby pieszy był danej sytuacji winny).



Przeżyłem już kilkanaście sytuacji pt. beemwica lecąca na czołówkę
środkiem mojego pasa, i gdybym w ostatniej półsekundzie nie skoczył na
pobocze, byłaby czołówka. W ogóle w beemwicach coś straszne kretyny
jeżdżą (o lanosach nie powiem, bo mnie JurekM znielubi... :) ).

Przy wyprzedzaniu, jakieś _kilkadziesiąt_ razy wyprzedzono mnie na
szerokość lusterka, raz facetowi lusterko przestawiłem (moje było
sztywniejsze...). Jeżdżę swoim pasem, przy prawej krawędzi, ale nie
poboczem. Dość często jeżdżę. Odcinek do Elbląga to zresztą luz, bo tam
dość szeroko, hardcore zaczyna się za Ostródą.

Przy czym, jak jedziesz 100-110, to raptownie spada ilość takich sytuacji,
ze strony zwłaszcza posiadaczy dużych fiatów, golfów jedynek
przerdzewiałych na wylot, ryjowatych beemek czy e30 i innego
dresiarsko-wiejskiego sprzętu. Zostają posiadacze naprawdę lepszych
samochodów, którzy uważają, że skoro wydali kasę na furę, to kupili sobie
i drogę, oraz przekleństwo dróg, czyli przedstawiciele handlowi, tzw.
repy. No trudno. W pociągu możesz za to zaliczyć brzytwą po gardle, to już
wolę jechać samochodem.

| No chyba, że jeździsz krazem, a na pace 4 tony gruzu...

Nie, to po prostu polonez, a za kierownicą - ja.



Poldek w razie zderzenia składa się tak, że z kierowcy zostaje marmolada.

Ogólnie rzecz biorąc, od czasu Marka Winnietou Pola miłościwie nam zeszłego,
mam opracowaną drogę alternatywną do Warszawy którą jeżdżę gdy cała Polska
zjeżdża się do swojej Stolicy, lub ją opuszcza (weekend majowy itd itp).

Zakrętów więcej, pół godziny dłużej ale przyjemność jazdy ogromna.



Nie ma dróg alternatywnych. Na A-1 (przez Chełm i potem dołączenie w
Płońsku) są podobne scenki, a tirów dużo więcej. A drogę alternatywną
Elbląg-Pasłęk to możesz ćwiczyć Hummerem - ja na pewno zwykłym samochodem
jej drugi raz próbować nie będę.



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 11:15

| Co się tyczy ustępowania, kiedyś ustępowałem i zjeżdżałem na pobocze. Do
| czasu aż pewnego razu omal nie potrąciłem idących prawidłowo i prawidłowo
| oznakowanych pieszych. Od tamtego czasu nie zjeżdżam na pobocze.
To juz wiem kogo ostatnio zostalem zmuszony wyprzedzic na milimetry przy
prawym lusterku...



No tak, i na nieruchomościach znasz się niewąsko, i Kodeks Drogowy
opanowany ze szczegółami...

Szkoda, ze niektorzy-wiekszosc kierowcow, najpierw zrobi jakis manewr, a
pozniej sie zastanawiaja nad nim. Jak masz wolne pobocze, to zjezdzaj na
bok i daj jechac tym, ktorzy chca jechac szybciej, a nie sie trzymasz
kurczowo srodka. Szanuj innych na drodze, na tez bedziesz szanowany. Ci



Prawo pt. ustawa o ruchu drogowym opanowany w stopniu zbliżonym do prawa
spółdzielczego, tak?

Idź poczytaj sobie coś, albo telewizję obejrzyj...



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 11:16


{CUT}

OOOOOo, widze ze kolege cos gryzie, wyprzedzil Cie ktos i Ci cisnienie
skoczylo ??? Kto tu mowil o przekraczaniu dozwolonej predkosci ?! Jak na
razie Ty, nie ja. TO po pierwsze, a po drugie - nie widziales danej
sytuacji nie zaczynaj durnej plotki.



Tomek, ale będziesz o nim pamiętał, jak mu prawko zabiorą i na kurs
skierują?

Jacek "ROTFL i buahaha" Kijewski



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 11:17

| Jak ktoś Ci zjedzie, to robi grzeczność, jak nie to go do tego nie
zmuszaj.

100% zgody. Tak samo robisz komus grzecznosc podjzezdzajac do poprzednika na
swiatlach, wpuszczajac wlaczajacych sie do ruchu, nie parkujac dla miejsc
dla niepelnosprawnych czy poza droga nie zamykajac komus przed nosem drzwi
do klatki schodowej.



Zdaje się, że opisujesz (przynajmniej w części) obowiązki narzucone
przepisami.



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 11:25

Rozważmy następującą sytuację. Jeżeli jadę 90 km/h to znaczy że w ciągu
sekundy pokonuję drogę 25 metrów. Widzę, że nadjeżdżasz szybciej. Robię Ci
miejsce, uprzednio sprawdziwszy czy mam wolne pobocze. W ciągu manewru
sprawdzenia czy pobocze jest wolne pokonałem 100 metrów (jeśli jestem
szybki) bo zabrało mi to cztery sekundy. Dopiero wtedy mogę spokojnie
patrzeć naprzód. W Polsce większość pieszych to chodzący samobójcy, ubierają
się tak jakby chcieli zginąć pod kołami. Ich widoczność oceniam na
przeciętnie 200 metrów naprzód co daje mi 8 sekund zanim się z takim
statystycznym pieszym spotkam maska w nogę (ew. oko w oko - za makabreskę
przepraszam). Potrzebuję około dwóch sekund na podjęcie decyzji, około 2
następnych sekund na zorientowanie się czy mogę odbić w lewo. Powiedzmy, że
nie mogę odbić w lewo. Powiedzmy, że w międzyczasie zdjąłem nogę z gazu i
moja prędkość oscyluje w granicach 75 kilometrów na godzinę. Czy 100 metrów
wystarczy na wyhamowanie? Moim zdaniem niekoniecznie.



Strasznie długie masz czasy, na badaniach i psychotestach byś przepadł (ja
przeszedłem z wynikiem prawie idealnym... że się pochwalę). Trzeba się
jednak zgodzić, że zjeżdżanie na pobocze _zawsze_, bo jakiś kretyn wisi na
zderzaku, nie jest wskazane - ktoś może tam iść, ktoś może wyskoczyć, może
być dziura (zazwyczaj bywa) i miotnie nas w prawo albo w lewo, może
siedzieć tam sobie babcia z grzybami czy panienka z grzybami (w miejscu
wiadomym) itd.

Zwłaszcza na jedynce i siódemce. Taka gierkówka na ten przykład czy
odcinek Płońsk - Warszawa to prawie poezja (z uwzględnieniem stanu drogi,
jak po ciężkim nalocie).



Jerzy Makie a - 16 Maj 2004, 11:54

pobocze, byłaby czołówka. W ogóle w beemwicach coś straszne kretyny
jeżdżą (o lanosach nie powiem, bo mnie JurekM znielubi... :) ).



Noooo masz szczęście......
:-)))))



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 12:20


Przyszedl mail od Jerzy Makieła i powiedziala:

| Z pewną taką nieśmiałością dwie sekundy to strasznie dużo.............. i
| albo "naciągasz" wyliczenie pod swoją tezę albo rzeczywiście tyle czasu
| potrzebujesz:-( A wtedy strach się bać.....

A ja mysle, ze kiedy wiesz, ze jestes wyprzedzany, to ciezko
sie szybko zorientowac, czy jeszcze masz miejsce na odbicie,
czy juz nie, a dochodzi martwa strefa w lusterku...



Jak cos zacznie sie dziac na drodze, a dopiero wtedy kierowca sie
zacznie orientowac to wypadek ma murowany.

Kierowca musi WIEDZIEC w kazdym momecie jazdy w ktora strone moze
odbijac. Wystarczy korzystac z lusterek. Niestety bardzo niewielu
kierowcow to robi.

Martwa strefa lusterek? To trzeba te lusterka ustawic prawidlowo i po
rzucie okiem w prawe, lewe i wsteczne ma sie informacje o tym co sie
dzieje wokol calego samochodu.

A i tak najczesciej jak masz pierszego przed soba to skrecisz
w lewo, bo po 1. to odruch, po drugie i tak lepiej sie przytrzec
bo pokach niz skosic pieszego.



Co to znaczy przed soba? W normalnych warunkach widocznosci, jada
100km/h mozna sie zatrzymac na drodze 40m. Nawet jak dochodzi do
innych sytuacji, przy wyzszych predkosciach to i tak trzeba manewr
zrobic tak zeby nie skosic tego co nam sie na drodze pojawilo i nie
zderzyc sie z innymi samochodami, bo jak sie zderzysz to ten piszey i
tak ma pewnie przechlapane, bo zaraz go rozjedzie nie jeden, a dwa
samochody.



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 12:38

Niestety ale też zauważam różne chore tendencje u zmotoryzowanych (również
na tej grupie)



Generalnie w Polsce kultura poruszania sie drogami jest bardzo niska.
Po prostu zza kierownicy nastepuje podzial "wszechswiata" na: 'JA' i
'inni'.
'JA' to pan i wladca szos - najbardziej doswiadczony uzytkownik drog,
posiadajacy rozliczne prawa wynikajace z PORD, Konstytucji i innych
(rowniez wymyslonych) aktow prawnych.
'inni' to biedne zakompleksione cieniasy ktore nie potrafi jezdzic,
wariaci. Generalnie do piet 'JEMU' nie dorastaja. Oczywiscie nalozone
sa na nic rozmaite zakazy, ktorych maja przestrzegac zeby 'JA' mogl
jechac jak tylko chce.

Ja osobiscie poruszam sie po drogach i jako kierowca, i jako
rowerzysta i jako pieszy, mam wiec dosc szeroki oglad na to co sie
dzieje.

Co mnie najbardziej wkurza:

Jak jestem pieszym:

inny pieszy: jak smierdzi papierosami (nic na to nie poradze ze
obsrany menel wydaje mi sie przyjemniejszym zpachem niz fajki)

rowerzysta: jak jedzie szybko chodnikiem (ja wiem ze on panuje nad
sytuacja, ale nie jest on w stanie przewidziec tego ze nagle wyciagne
reke komus cos pokazac, albo zakrece o 90 stopni, do tego jest to
bardzo stresujace, bo pieszy nie czuje zwrotnosci roweru i wydaje sie
mu ze zaraz bedzie zderzenie)

samochod: pieszy nie ma prawa wejsc na przejscie (bedzie omijany,
obtrabiany, byle tylko nie zwolnic i nie przepuscic - wszak to oznaka
slabosci kierowcy). Generalnie przejscie dla pieszych jest obszarem
polowan na pieszych

Jak jade rowerem:

pieszy: chodzenie po sciezkach dla rowerow, chociaz po drugiej stronie
linii jest chodnik. Bluzgi ktore za mna leca jak jade sciezka sa nawet
smieszne ;) Ktos ostatnio na mnie wrzeszczal ze na sciezce dla rowerow
pieszy ma pierwszenstwo (vivat znajomosc PORD wsrod pieszych).

inny rower: dlaczego polowa rowerzystow jezdzi po angielsku? To znaczy
lewa strona drogi...

samochod: parkowanie na drodze dla rowerow, zajezdzanie drogi podczas
skretu w prawo.

Jak jade samochodem:

pieszy: wybeganie na jezdnie, bo sie gdzies spieszy.

rower: jazda srodkiem pasa

inny samochod: jezdzanie na skrzyzowanie, jak nie ma go ktoregy
opuscic... mam taka teorie, ze gdyby nie tez zwyczaj to korki w
miastach byly by znacznie mniejsze. A przez takich klientow stoja
wszyscy  przez 3 zmiany zielonego swiatla, bo sie zawsze jakis klient
wepchnie.



JjF - 16 Maj 2004, 12:58

Jak jestem pieszym:

inny pieszy: jak smierdzi papierosami (nic na to nie poradze ze
obsrany menel wydaje mi sie przyjemniejszym zpachem niz fajki)



zapomniałęś dodać, że na czerwonym świetle albo na przystanku taki cieć z
petem w gębie zawsze ustawi się po tej stronie, coby dym wiało na całą
resztę [nigdy nie pamiętm czy ta strona nazywa się "na-" czy "zawietrzna"
czy jeszcze jakoś inaczej]



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 12:58

To juz wiem kogo ostatnio zostalem zmuszony wyprzedzic na milimetry przy
prawym lusterku...



Jak sie zmusza kogos innego do wyprzedzania?
Ja jeszcze niegdy nie bylem zmuszony, ani nikogo nie udalo mi sie
zmusic, chociaz czasami bardzo bym chcial.



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 13:03

| Jak jestem pieszym:

| inny pieszy: jak smierdzi papierosami (nic na to nie poradze ze
| obsrany menel wydaje mi sie przyjemniejszym zpachem niz fajki)

zapomniałęś dodać, że na czerwonym świetle albo na przystanku taki cieć z
petem w gębie zawsze ustawi się po tej stronie, coby dym wiało na całą
resztę [nigdy nie pamiętm czy ta strona nazywa się "na-" czy "zawietrzna"
czy jeszcze jakoś inaczej]



Nawietrzna ;)

Co do peciarzy to wkurzajace jest rowniez wciagniecie calego smrodu z
peta do pluc przed wejsciem do autobusu i wypuszczanie go powoli innym
pasazerom w nos przez dluzszy czas.



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 13:12

Strasznie długie masz czasy, na badaniach i psychotestach byś przepadł (ja
przeszedłem z wynikiem prawie idealnym... że się pochwalę). Trzeba się
jednak zgodzić, że zjeżdżanie na pobocze _zawsze_, bo jakiś kretyn wisi na
zderzaku, nie jest wskazane - ktoś może tam iść, ktoś może wyskoczyć, może
być dziura (zazwyczaj bywa) i miotnie nas w prawo albo w lewo, może
siedzieć tam sobie babcia z grzybami czy panienka z grzybami (w miejscu
wiadomym) itd.



Z tymi dwoma sekundami to lekko przesadzil.
2 sekundy to kupa czasu :)

Moze zna ktos jakies orpgoramowanie do robienia testow refleksu?
Bo znalazlem tylko taki typu "jak sie zapali to nacisnij klawisz". W
takim tescie mam srednio 0.25-0.3s.

A kiedys widzialem taki test mierzacy faktyczny czas reakcji - program
chodzil w tle i nagle (czasami po pol godzinie) wyswietlal sie obrazek
- czas byl liczony od tego momentu. Wiec nie byl to pomiar refleksu,
kiedy ktos jest przygotowany na to ze cos sie zdarzy, a mierzacy
reakcje na niespodziewana sytuacje.

A co do zjezdzania na pobocze to ja zjezdzam jak ktos zacznie juz
wyprzedzanie. Zazwyczaj jezdze na tyle szybko ze nie zjezdzam wogole,
po prostu za szybko zeby sie przepychac koleinami na dziurawe pobocze.
Jak ktos potrzebuje jechac 150km/h nednojezdnowa droga, to niech sobie
sam tym poboczem mnie wyprzedzi :)
No chyba ze droga rowna, to moge i puszczac jak samemu jade szybko.

Zwłaszcza na jedynce i siódemce. Taka gierkówka na ten przykład czy
odcinek Płońsk - Warszawa to prawie poezja (z uwzględnieniem stanu drogi,
jak po ciężkim nalocie).



No genealnie im bardziej na poludnie/zachod tym lepiej. U nas sie od
biedy obwodnica do jezdzenia nadaje.



Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 13:15

Martwa strefa lusterek? To trzeba te lusterka ustawic prawidlowo i po
rzucie okiem w prawe, lewe i wsteczne ma sie informacje o tym co sie
dzieje wokol calego samochodu.



Oj, obyś się kiedyś nie zdziwił.
Nie zliczę już ile razy przez takich dla których nie ma martwych pól,
musiałem gwałtownie hamować.



Filip KK - 16 Maj 2004, 13:37

| To juz wiem kogo ostatnio zostalem zmuszony wyprzedzic na milimetry przy
| prawym lusterku...

Kogo?



Nie wiem, zgaduje.

I kto Cię zmuszał?



Wyprzedzany, bo ja od dawna jechalem srodkiem jezdni i wyprzedzalem. Az
tu nagle ktos czerwonym polonezem mi wjechal prawie pod maske,
przyrownujac sie do srodka jezdni. A predkosc jego oscylowalem na okolo
50 km/h. Nie bylo za wesolo, zwlaszcza ze ten ktos zrobil to umyslnie,
gdyz z przeciwka lecialy dwa tiry. Cale szczescie, tiry minimalnie
zjechaly, by zrobic mi troche miejsca, ale nie wiem czy wybralbym zlo

jechal od dlugiego czasu.

| Szkoda, ze niektorzy-wiekszosc kierowcow, najpierw zrobi jakis manewr, a
| pozniej sie zastanawiaja nad nim.

Jaki manewr masz na myśli, i jak to się ma do kwestii uczestnictwa pieszego
w ruchu?



Sytuacja powyzej. Akurat tam pieszego nie bylo.

Miałem conajmniej dwa dramatyczne hamowania i w obu dziękuję Bogu, że ocalił
nas wszystkich. Po głębokim przemyśleniu sprawy podjąłem decyzję, że nie
będę ustępował drogi jadącym szybciej, bo pobocze nie służy do jazdy ale
jest niejako pasem awaryjnym, pasem drogi zarezerwowanym dla pieszych.



Zgadzam sie, rowniez wielokrotnie - kiedy nie moge szybciej jechac,
jestem zmuszony jechac wolniej, niz nawet predkosc dostosowana do
warunkow. Ustepuje, robie miejsce tym ktorzy chca mnie wyprzedzic, a ze
widac na takiej trasie juz z daleka, czy mozna ustapic, czy nie, zajmuje
mi to tylko jedno spojrzenie dla upewnienia sie i zjezdzam. Zawsze taki
gest jest mile zakonczony dla tego co puszcza wyprzedzanego, jak
wyprzedzajacy np. podziekuje. Ja zawsze dziekuje jak ktos mi robi miejsce.

Liczba tych ostatnich jest na tyle duża, że założenie iż mam wolne pobocze
uważam za zgubną iluzję. Bo co taką Marysię Kowalską ze wsi Głucha
Przejazdowa obchodzi, że ja się spieszę. Ona ma swoje życie i ma do niego
prawo takie samo jak ja do tego, żeby się spieszyć.



Zgadzam sie z TOba, ale mowimy o dobrych warunkach, gdzie z daleka
widac, czy idzie pieszy, czy tez nie. A z drugiej strony tlumow tez tam
nie ma.

| Szanuj innych na drodze, na tez bedziesz szanowany.

Szanuję innych na drodze. Ci inni to także piesi, o czym Szybkościowcy - jak
się zdaje - bardzo często zapominają.



Tu sie zgodze, rowniez wielokrotnie bylem przycisniety do pobocza,
wowczas kiedy nie moglem zjechac, bo szedl tam ktos.

Przy założeniu, że piesi nie korzystają z pobocza dróg, jest to rozumowanie
jak najbardziej słuszne. Niemniej jednak piesi są na drodze i mają do niej
takie samo prawo jak i my - zmotoryzowani.



Ciesze sie, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy tak rozsadnie mysla podczas jazdy.

Mógłbym odpisać: Nie, bo taki który chce jechać szybciej musi stwarzać
zagrożenie i powodować, że jadący zgodnie z przepisami - jako słabsi - muszą
zjeżdżać na pobocze, i tym samym stwarzać zagrożenie dla najsłabszych
uczestników ruchu drogowego. W tym ostatnim wypadku mówimy prawie wyłącznie
o zagrożeniu życia.



Dobrze, ale opisalem przyklad. Zostalem zmuszony do wyprzedzenia na
styki, czy to bylo fair ?! Jechalem ze swoim psem do weterynarza, nie
mialem intencji zlych, nie chcialem tez szarzowac, bylem zmuszony jechac
szybciej, ale znalazl sie taki jeden, ktoremu prawie sie udalo
uniemozliwic mi dalsze wyprzedzanie, poprzez scisniecie mnie na czolowke
z tirem. Zginalby sam i ja - nie wiem gdzie w tym logika !! Tatus sie
jakis znalazl, ktory chcial nauczyc ze wyprzedzanie to be.

Pytanie proste: kto odpowiada za śmierć pieszego na poboczu? Ten, który go
zabił jadąc po poboczu, czy ten który spowodował tą sytuację wymuszając
szybszy przejazd środkiem jezdni?



Odpowiedz jest oczywista. Ale nie zawsze uda sie zapisac, zapamietac
numery. Sprawcy nie ma, swiadkow nie ma i jestes Ty winny. Niestety :/

Szczerze wątpię. Szczególnie, że na odcinku do Elbląga lat temu sześć
obowiązywał model: rower-samochód-samochód-środek
jezdni-samochód-furmanka-pieszy a obecnie: dwa rowery-
samochód-samochód-środek jezdni-samochód-samochód-ciągnik- piesi. Dla mnie
jest to absurd. Chcesz, możesz go tworzyć. Ale dopóki jadę zgodnie z
przepisami, nie widzę powodu, aby zjeżdżać na pobocze.



Czyli widzisz na okolo 400 metrow co sie dzieje przed Toba i nie zrobisz
miejsca komus, oczywiscie jakbys nie stworzyl zagrozenia, komu sie
bardzo spieszy?! ROzumiem, ze nie jest to wytlumaczenie, bo dzisiaj sie
kazdemu spieszy, ale mowie tu np. o koniecznosci. Zona rodzi, pies
umiera, tesciowa czeka itd.

Jadę zgodnie z przepisami. Masz większe zaufanie do swojej maszyny, do
swoich umiejętności jako kierowcy, proszę bardzo, wyprzedzaj. Zgodnie z
przepisami, kierunek, tor ruchu, prędkość samochodu mojego muszą pozostać
bez zmian. I tak jest. Jestem przewidywalnym uczestnikiem ruchu. Nie robię
nagłych i dziwnych manewrów, zwłaszcza jeśli mnie wyprzedzasz.



Uspokoiles mnie, to chociaz mam prawie pewnosc, ze to nie mogles byc Ty.
  Ale dzisiaj z checia bym pogadal z ta osoba, ktora mi wtedy zajechala
droge, jakie miala ingtencje wobec mnie.



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 13:50


|

| Martwa strefa lusterek? To trzeba te lusterka ustawic prawidlowo i po
| rzucie okiem w prawe, lewe i wsteczne ma sie informacje o tym co sie
| dzieje wokol calego samochodu.

Oj, obyś się kiedyś nie zdziwił.
Nie zliczę już ile razy przez takich dla których nie ma martwych pól,
musiałem gwałtownie hamować.



Ja sie nie zdziwie - ja mam lusterka ustawione prawidlowo i wszystko
widze.
Do tego ja caly czas obserwuje co sie dzieje dookola samochodu, wiec
mnie nigdy nic nie zaskakuje z tylu. Widze ze ktos sie zbliza, to wiem
ze moze wyprzedzac, patrze wtedy co robi.

Troche zalezy oczywiscie od samochodu, bo np. Vectra B miala male
lusterka i bylo gorzej.

Inaczej sobie tego nie wyobrazam, a wiem ze wielu kierowcow patrzy
caly czas tylko do przodu.
Potem jak sie cos zacznie dziac, to nim sie "rozejza" na wszystkie
strony to minie tyle czasu ze cala sytuacja sie zmieni.

Nawet jak by w samochodach montowali radary, to nagle jak ktos spojzy
na radar to i tak nic nie widzi (kto widzial kiedys radar w pracy ten
wie), na radar trzeba regularnie patrzec caly czas, zeby widziec co
sie zmienia, wtedy sie wie co pokazuje.
Tak samo z lusterkami.

Co z tego ze widze w lusterku samochod, jak rzut oka w sferyczne
lusterko nie powie mi, czy on sie zbliza, oddala, czy trzyma
odleglosc.

Jezeli ktomus nie wystarczy  _tylko_ patrzec w lusterka, zeby
sprawdzic czy kogos za nim nie ma, to _musi_ sie przciez za _kazdym_
razem odwracac. Po co mu wtedy lusterko wogole?
Jezeli wiec spojzenie w lusterko nie daje pewnosci to mozna je
wyrzucic, i od razu sie odwracac, nie tracac czasu na "niepewne"
lusterko.



Kamil Andrusz - 16 Maj 2004, 13:58

Strasznie długie masz czasy, na badaniach i psychotestach byś przepadł (ja
przeszedłem z wynikiem prawie idealnym... że się pochwalę). Trzeba się
jednak zgodzić, że zjeżdżanie na pobocze _zawsze_, bo jakiś kretyn wisi na
zderzaku, nie jest wskazane - ktoś może tam iść, ktoś może wyskoczyć, może
być dziura (zazwyczaj bywa) i miotnie nas w prawo albo w lewo, może
siedzieć tam sobie babcia z grzybami czy panienka z grzybami (w miejscu
wiadomym) itd.



Ja tam generalnie unikam zjezdzania na pobocze. Dojezdzam do prawej
krawedzi mojego pasa i tyle.

A tak z innej bajki, to zawsze jestem mocno zdziwiony, jak widze kogos
pedzacego, dojezdzajacego do TIRa na odleglosc metra i potem
wyskakujacego aby wyprzedzic. Bardzo czesto taki ktos natychmiast sie
chowa, bo nie mial szansy zobaczyc, ze cos jedzie z naprzeciwka.

Dzisiaj bylo ich chyba z dziesieciu, na siodemce. =/

Pozdrawiam,
Kamil Andrusz



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 14:15


| Strasznie długie masz czasy, na badaniach i psychotestach byś przepadł (ja
| przeszedłem z wynikiem prawie idealnym... że się pochwalę). Trzeba się
| jednak zgodzić, że zjeżdżanie na pobocze _zawsze_, bo jakiś kretyn wisi na
| zderzaku, nie jest wskazane - ktoś może tam iść, ktoś może wyskoczyć, może
| być dziura (zazwyczaj bywa) i miotnie nas w prawo albo w lewo, może
| siedzieć tam sobie babcia z grzybami czy panienka z grzybami (w miejscu
| wiadomym) itd.

Z tymi dwoma sekundami to lekko przesadzil.
2 sekundy to kupa czasu :)

Moze zna ktos jakies orpgoramowanie do robienia testow refleksu?
Bo znalazlem tylko taki typu "jak sie zapali to nacisnij klawisz". W
takim tescie mam srednio 0.25-0.3s.



Za jakieś 150 zł możesz sobie pójść do Instytutu Medycyny Morskiej i
Tropikalnej i przejść pełne testy. Takie, jak na kierowcę zawodowego np.,
na jazdę po pijaku (kierują) czy po uczestnictwie w wypadku (głupia baba
na mnie najechała i musiałem iść).

Dają testy na inteligencję i kojarzenie (chyba proste, w każdym razie
100/100, apropos, w jednym z zadań były dwie poprawne odpowiedzi), testy
reakcji, rozpoznawania kolorów, rozpoznawania kształtów, paralaksy, słuchu
itd.

Badania w sumie fajne, ładne panie są (no, przynajmniej jedna ładna pani),
sprzęt żywcem z lat 60-tych i w ogóle pełna komuna. Tyle, że drogie :(



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 14:25

Za jakieś 150 zł możesz sobie pójść do Instytutu Medycyny Morskiej i
Tropikalnej i przejść pełne testy. Takie, jak na kierowcę zawodowego np.,
na jazdę po pijaku (kierują) czy po uczestnictwie w wypadku (głupia baba
na mnie najechała i musiałem iść).



O wlasnie - bo to mnie tez interesowalo.
Moze masz podstwe prawna tych badan? Bo slyszalem ze teraz bo kazdej
stluczce trzeba sie zbadac.
I trzeba za to samemu placic, czy OC sprawcy pokrywa?



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 14:19

A tak z innej bajki, to zawsze jestem mocno zdziwiony, jak widze kogos
pedzacego, dojezdzajacego do TIRa na odleglosc metra i potem
wyskakujacego aby wyprzedzic. Bardzo czesto taki ktos natychmiast sie
chowa, bo nie mial szansy zobaczyc, ze cos jedzie z naprzeciwka.



Wiesz, można założyć, że ten z przeciwka to nie będzie tira mijał na 10
centymetrów, więc można na 10 cm nos wystawić i się rozejrzeć.

A jazda na zderzaku tira może być zabawna, bo tiry mają doskonałe hamulce
i mogą zahamować szybciej, niż osobowy da radę - taki tir może zobaczyć
furmankę, a ten misiek, co jedzie metr za nim nie ma szans zobaczenia
czegokolwiek poza światłami stop ;)



PaPi - 16 Maj 2004, 14:39

Zdaje się, że opisujesz (przynajmniej w części) obowiązki narzucone
przepisami.



Chodzi Ci o nieparkowanie na miejscach dla inwalidow ?
Z tego co wiem, parkowanie na tak oznaczonym miejscu nie grozi dostaniem
mandatu, bowiem kaze sie mandatami w Polsce niedostosowanie do znakow zakazu
i nakazu, nie zas do znakow informacyjnych; a taki jest charakter symbolu
oznaczajacego miejsca dla inwalidow. Oczywiscie parkowanie na takim miejscu
jest dowodem na brak kultury.

Pozdrawiam

PaPi



Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 14:49


|

| Martwa strefa lusterek? To trzeba te lusterka ustawic prawidlowo i po
| rzucie okiem w prawe, lewe i wsteczne ma sie informacje o tym co sie
| dzieje wokol calego samochodu.

| Oj, obyś się kiedyś nie zdziwił.
| Nie zliczę już ile razy przez takich dla których nie ma martwych pól,
| musiałem gwałtownie hamować.

Ja sie nie zdziwie - ja mam lusterka ustawione prawidlowo i wszystko
widze.



Zdaje Ci się. Ja też jakiś 1000000 kilometrów temu tak myślałem.

Do tego ja caly czas obserwuje co sie dzieje dookola samochodu, wiec
mnie nigdy nic nie zaskakuje z tylu. Widze ze ktos sie zbliza, to wiem
ze moze wyprzedzac, patrze wtedy co robi.



przyjdź do mnie na kurs to Ci wyjaśnię że się mylisz, bo tutaj same słowo
pisane to za mało :-(

Troche zalezy oczywiscie od samochodu, bo np. Vectra B miala male
lusterka i bylo gorzej.



A tu się zgodzę, ale lusterkom nie należy wierzyć całkowicie, bo _całej
prawdy_ nie powiedzą.
Mi kiedyś w martwym polu obu lewych lusterek (a oprócz seryjnego mam również
dodatkowe sferyczne) przy skręcie w lewo na jednym ze skrzyżowań schował się
trzywagonowy tramwaj. Gdyby nie odruch sprawdzania martwych pól, tobym teraz
śmiał się z tej dyskusji z zaświatów :-)

Jezeli ktomus nie wystarczy  _tylko_ patrzec w lusterka, zeby
sprawdzic czy kogos za nim nie ma, to _musi_ sie przciez za _kazdym_
razem odwracac. Po co mu wtedy lusterko wogole?



Lusterko do patrzenia do tyłu, a obrócić to tylko w martwe pole (zajmuje to
<0,5 sek w trakcie zmiany pasa)

Jezeli wiec spojzenie w lusterko nie daje pewnosci to mozna je
wyrzucic, i od razu sie odwracac, nie tracac czasu na "niepewne"
lusterko.



Oj widzę że tego problemu to na kursie na prawo jazdy nie wyjaśnili :-((((

---
pozdrawiam
Tomek Łangowski
www.oskpegaz.z.pl



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 14:39

| Za jakieś 150 zł możesz sobie pójść do Instytutu Medycyny Morskiej i
| Tropikalnej i przejść pełne testy. Takie, jak na kierowcę zawodowego np.,
| na jazdę po pijaku (kierują) czy po uczestnictwie w wypadku (głupia baba
| na mnie najechała i musiałem iść).

O wlasnie - bo to mnie tez interesowalo.
Moze masz podstwe prawna tych badan? Bo slyszalem ze teraz bo kazdej
stluczce trzeba sie zbadac.



Podstawa prawna: ustawa o ruchu drogowym z zeszłego roku (w tym roku to
zmieniono, ale baba mnie najechała we wrześniu). Aha, jak zmieniono, to
nie wiem, bo mnie to zbytnio nie interesowało. No i od tego roku nie można
robić badań w IMMiT, tylko trzeba biegać do Gdańska, żeby nie było za
przyjemnie.

I trzeba za to samemu placic, czy OC sprawcy pokrywa?



Samemu. OC sprawcy _potem_ pokrywa. Ponieważ jednak z Hestią nie da się
porozmawiać (zrobili infolinię, gdzie panienka obieca wszystko, po czym
odłoży słuchawkę szczęśliwa, że nie musi żadnej sprawy nawet zapisać),
zatem sprawa jest (o te i inne pieniądze) w sądzie. Ja mam czas. A Hestia
ostatnio sprawy przegrywa seryjnie.



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 14:41

| Zdaje się, że opisujesz (przynajmniej w części) obowiązki narzucone
| przepisami.

Chodzi Ci o nieparkowanie na miejscach dla inwalidow ?
Z tego co wiem, parkowanie na tak oznaczonym miejscu nie grozi dostaniem
mandatu, bowiem kaze sie mandatami w Polsce niedostosowanie do znakow zakazu
i nakazu, nie zas do znakow informacyjnych; a taki jest charakter symbolu
oznaczajacego miejsca dla inwalidow. Oczywiscie parkowanie na takim miejscu
jest dowodem na brak kultury.



Może Tomek Łangowski się wypowie, może się przepisy zmieniły, mnie uczono,
że to wykroczenie.



Gacek - 16 Maj 2004, 15:58

| I kto Cię zmuszał?

Wyprzedzany, bo ja od dawna jechalem srodkiem jezdni i wyprzedzalem. Az
tu nagle ktos czerwonym polonezem mi wjechal prawie pod maske,
przyrownujac sie do srodka jezdni. A predkosc jego oscylowalem na okolo
50 km/h. Nie bylo za wesolo, zwlaszcza ze ten ktos zrobil to umyslnie,
gdyz z przeciwka lecialy dwa tiry. Cale szczescie, tiry minimalnie
zjechaly, by zrobic mi troche miejsca, ale nie wiem czy wybralbym zlo

jechal od dlugiego czasu.



no to mowa jest o uprzejmym zjezdzaniu czy o specjalnym zajezdzaniu?



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 15:50


| Ja sie nie zdziwie - ja mam lusterka ustawione prawidlowo i wszystko
| widze.

Zdaje Ci się. Ja też jakiś 1000000 kilometrów temu tak myślałem.



No dobra... to sie pewnie nie rozumiemy :)
Nie twierdze ze lusterka to  wszystko. Bo wiadomo ze jezeli samochod
bedzie mial przod na wysokosci moich prawych drzwi i bedzie jakies 2m
dalej, to w lusterku go nie zobacze, ale zobacze go przez boczna
szybe.
Jak chce sprawdzi prawa strone to zerkam w lusterko wsteczne,
przechylam glowe w prawo i widze przez boczna szybe i w lusterku
prawym  wszystko co moze byc po mojej prawej stronie.

To samo z lewej strony - patrzac w lusterko widze tez (przynajmniej
katem oka) wszystko co jest za lewa szyba. Pokrywaja mi sie zakresy
widzenia przez szyba z zakresem widzenia w lusterku.

To wystarczy. Nie musze obracac glowy dalej.

Wiadomo ze glowa trzeba ruszac - na przyklad pomaga poruszanie ja na
boki patrzac w lusterku - poszerza sie kat widzenia.

Piszac ze nie trzeba sie ogladac za siebie mam na mysli ruch glowy
prawie taki jak bym chcial sobie przez tylna szybe wyjzec.
Wielu kierowcow tak robi i na pewno nie jest to prawidlowe.
Zwlaszcza tak ludzie lubia sie rozgladac po prawej stronie - moze
nawyk z czasow kiedy po prawej nie bylo lusterek?

A i tak uwazam ze klucz w tym zeby wiedziec, czy cos jest czy nie, a
nie zeby to koniecznie widziec.
Nawet jak ktos ma martwa strefe w ktorej sie schowa caly samochod, to
przeciez on jakos tam wjechal, majac swiadomosc takich stref i
obserwujac ciagle co sie dzieje wokol mozna sie nie dac zaskoczyc
zadnemu innemu pojazdowi.

Jezdzilem swego czasu troche autkiem 'mercedes 207D' (dostawczy stary
mercedes) . Nie mialem nic poza przednia szyba, dwoma bocznymi (wysoko
w drzwiach, tak ze pod prawa szyba przod osobowki mogl sie schowac) i
lusterkami.
Tam mozna poczuc "martwa strefe", ale i mozna sie nauczyc pamietania
sytuacji na drodze, bo trzeba wiedziec, ze jak mnie cos zaczelo
wyprzedzac z prawej, to potem dopoki go nie zobacze przedemna to prawa
mam "zajeta" chociaz tego nie widze.

| Do tego ja caly czas obserwuje co sie dzieje dookola samochodu, wiec
| mnie nigdy nic nie zaskakuje z tylu. Widze ze ktos sie zbliza, to wiem
| ze moze wyprzedzac, patrze wtedy co robi.

przyjdź do mnie na kurs to Ci wyjaśnię że się mylisz, bo tutaj same słowo
pisane to za mało :-(



Ale o co chodzi?
Ja tu przeciez pisze ze nie sztuka widziec inny samochod - sztuka
wiedziec ze on tam jest albo go nie ma bez patrzenia w lusterko w
danym momecie.

Nic sie nie bierze znikad - skoro ktos mnie wyprzedza, to najpierw
musial sie do mnie jakis czas zblizac. Chodzi o to zeby go wtedy juz
zobaczyc i przewidziec ze za 2 sekundy bedzie tam gdzie bedzie, a nie
dopiero za 2 sekundy nerwowo sie zastaanwiac, czy moge odbic, czy nie
moge.

| Troche zalezy oczywiscie od samochodu, bo np. Vectra B miala male
| lusterka i bylo gorzej.

A tu się zgodzę, ale lusterkom nie należy wierzyć całkowicie, bo _całej
prawdy_ nie powiedzą.
Mi kiedyś w martwym polu obu lewych lusterek (a oprócz seryjnego mam również
dodatkowe sferyczne) przy skręcie w lewo na jednym ze skrzyżowań schował się
trzywagonowy tramwaj. Gdyby nie odruch sprawdzania martwych pól, tobym teraz
śmiał się z tej dyskusji z zaświatów :-)



Rozumiem ze sytuacja byla taka, ze tramwaj byl jeszcze bardziej w lewo
niz zasieg lusterka - to wiadomo. Tak samo jak przy niektorych wlotach
na drogi szybkiego ruchu trzeba sie tez ogladac bo lusterko nie siega
tak daleko.
W skranym przypadku na skrzoyzowaniu prostopadlym tez trzeba spojzec w
lewo i prawo ;) W lusterku nie ma czego szkuac.

Mowiac "martwa strefa" rozumialem jakas czesc przestrzeni wokol
samochodu ktorej "juz nie widac we wstecznym, a jeszcze nie widac w
lewym/prawym lusterku".

Wiadomo ze glowa trzeba ruszac i sie na boki rozgladac - chociazby w
tym najprostrzym skrzyzowaniu prostopadlym.

| Jezeli wiec spojzenie w lusterko nie daje pewnosci to mozna je
| wyrzucic, i od razu sie odwracac, nie tracac czasu na "niepewne"
| lusterko.

Oj widzę że tego problemu to na kursie na prawo jazdy nie wyjaśnili :-((((



No wlasnie na kursie tego nauczyli wszystkiego.
Pan instruktor nauczyl mnie wlasnie sporo fajnych rzeczy.

Po pierwsze zeby sie nie wiercic i obracac, tylko korzystac dobrze z
lusterek.
Po drugie ciaglej obserwacji tego co sie wokol dzieje. Mial taka
"zagadke" - zaslanial lusterko wsteczne jakims papierem i sie pytal
jaki samochod za mna jedzie (marka).

Wlasnie zeby wyrobic odruch patrzenia we wszystkie lusterka co chwile,
zeby wiedziec co sie dzieje wokol, a nie tylko patrzec jak chce pas
zmieniac.

Co do ogladania sie to mysle ze dalej niz przez szyby w przednich
drzwiach patrzec nie trzeba, zwlaszcza ze nawet przepisy pozwalaja na
zaklejenie sobie szyb w tylnych drzwiac folia z worka na smieci, albo
zabicie ich dechami. ;)

---
pozdrawiam
Tomek Łangowski
www.oskpegaz.z.pl





Filip KK - 16 Maj 2004, 15:56

| I kto Cię zmuszał?

| Wyprzedzany, bo ja od dawna jechalem srodkiem jezdni i wyprzedzalem.
[cut]

no to mowa jest o uprzejmym zjezdzaniu czy o specjalnym zajezdzaniu?





Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 16:19


| Ja sie nie zdziwie - ja mam lusterka ustawione prawidlowo i wszystko
| widze.

| Zdaje Ci się. Ja też jakiś 1000000 kilometrów temu tak myślałem.

No dobra... to sie pewnie nie rozumiemy :)
Nie twierdze ze lusterka to  wszystko. Bo wiadomo ze jezeli samochod
bedzie mial przod na wysokosci moich prawych drzwi i bedzie jakies 2m



Tomek jest instruktorem nauki jazdy. Zresztą dobrym instruktorem i pracuje
w branży od lat. Przyjmij po prostu, że to on ma rację ;)



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 16:20

| | I kto Cię zmuszał?

| Wyprzedzany, bo ja od dawna jechalem srodkiem jezdni i wyprzedzalem.
[cut]

| no to mowa jest o uprzejmym zjezdzaniu czy o specjalnym zajezdzaniu?



życzliwie przypomnę: o tym, że widząc miszcza kierownicy Filipa KK, należy
natychmiast zjechać na pobocze ustępując. Bo jak nie, miszcz będzie zły.



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 16:34



| Ja sie nie zdziwie - ja mam lusterka ustawione prawidlowo i wszystko
| widze.

| Zdaje Ci się. Ja też jakiś 1000000 kilometrów temu tak myślałem.

| No dobra... to sie pewnie nie rozumiemy :)
| Nie twierdze ze lusterka to  wszystko. Bo wiadomo ze jezeli samochod
| bedzie mial przod na wysokosci moich prawych drzwi i bedzie jakies 2m

Tomek jest instruktorem nauki jazdy. Zresztą dobrym instruktorem i pracuje
w branży od lat. Przyjmij po prostu, że to on ma rację ;)



To znaczy sadze ze po prostu inne zjawisko nazywalismy 'martwa strefa'
i co innego mielismy na mysli mowiac 'odwracanie sie'.

Przeczytalem sie raz jeszcze i mozna mnie opacznie rozumiec ;)

A wytlumaczyc sie musze bo mi to potem ktos z archiwum wyciagnie i sie
beda ze mnie smiac ;)



Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 16:41

| Zdaje się, że opisujesz (przynajmniej w części) obowiązki narzucone
| przepisami.

| Chodzi Ci o nieparkowanie na miejscach dla inwalidow ?
| Z tego co wiem, parkowanie na tak oznaczonym miejscu nie grozi dostaniem
| mandatu, bowiem kaze sie mandatami w Polsce niedostosowanie do znakow
zakazu
| i nakazu, nie zas do znakow informacyjnych; a taki jest charakter
symbolu
| oznaczajacego miejsca dla inwalidow. Oczywiscie parkowanie na takim
miejscu
| jest dowodem na brak kultury.

Może Tomek Łangowski się wypowie, może się przepisy zmieniły, mnie uczono,
że to wykroczenie.



Wywołany do tablicy

Na podstawie orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie stosowania się do znaku
"parking płatny"
(znak informacyjny) które to nakazało wnoszenie opłat, wnioskuje iż należy
sie stosować również do znaku informacyjnego "parking dla inwalidy".

A poza tym to
http://www.abc.com.pl/serwis/du/2002/1393.htm
"§ 52. 6 Umieszczona pod znakiem D-18 lub D-18b tabliczka T-29 informuje o
miejscu przeznaczonym dla pojazdu samochodowego uprawnionej osoby
niepełnosprawnej o obniżonej sprawności ruchowej oraz dla kierującego
pojazdem przewożącego taką osobę."

I jeszcze jedno z taryfikatora mandatów

"§ 2. 1. Wysokość grzywien za poszczególne rodzaje wykroczeń przeciwko
bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji, nakładanych w drodze mandatu
karnego, określa załącznik do rozporządzenia, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3.

2. Za czyny inne niż wymienione w załączniku, o którym mowa w ust. 1,
kwalifikowane jako wykroczenie z art. 88-91, art. 92 § 1, art. 94, 95 oraz
art. 97 Kodeksu wykroczeń, grzywnę w drodze mandatu karnego nakłada się w
wysokości do 100 zł.

3. Za czyny kwalifikowane jako wykroczenie z art. 86 § 1 Kodeksu wykroczeń,
grzywnę w drodze mandatu karnego nakłada się w wysokości do 500 zł."

Czyli jednak może ukarać mandatem....

---
pozdrawiam
Tomek Łangowski
www.oskpegaz.z.pl



Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 16:49




<cut all

Nic dodać nic ująć doskonale wyjaśniłeś zasadę martwych pól
Oszczędziłeś mi pisaniny :-)))

Popieram poprzedni post 100%. O to dokładnie chodzi.

A z tym tramwajem to jak znasz Gdańsk bydlak schował się na Hucisku jak
skręcałem od strony Oruni w Kartuską

---
pozdrawiam
Tomek Łangowski
www.oskpegaz.z.pl



PaPi - 16 Maj 2004, 17:10

Na podstawie orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie stosowania się do znaku
"parking płatny"
(znak informacyjny) które to nakazało wnoszenie opłat, wnioskuje iż należy
sie stosować również do znaku informacyjnego "parking dla inwalidy".



A jakie to orzeczenie ?  Bo ja tylko slyszalem o tym, ze znak parking platny
informuje o tym ze przebywa sie w strefie platnego parkowania.

A poza tym to
http://www.abc.com.pl/serwis/du/2002/1393.htm
"§ 52. 6 Umieszczona pod znakiem D-18 lub D-18b tabliczka T-29 informuje o
miejscu przeznaczonym dla pojazdu samochodowego uprawnionej osoby
niepełnosprawnej o obniżonej sprawności ruchowej oraz dla kierującego
pojazdem przewożącego taką osobę."



OK. To znam, jest tam znak D-18 (parking) ew. D18a (a nie b bo b oznacza
parking zadaszony :-) )  z tabliczka T-29 (wozek inwalidzki).  To
rozporzadzenie ministra infrastruktury w sprawie znakow i sygnalow
drogowych.

Przyznam sie szczerze, ze nie rozumiem dalszej czesci Twojego postu (w

niedostosowanie sie do znaku informacyjnego ?

Czyli jednak może ukarać mandatem....



Moze zbyt leniwie przeczytalem post, bo nie wywnioskowalem nigdzie z niego
ze mozna karac za niedostosowanie sie do znaku infromacyjnego.

Pozdrawiam

PaPi



Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 17:28

A jakie to orzeczenie ?  Bo ja tylko slyszalem o tym, ze znak parking
platny
informuje o tym ze przebywa sie w strefie platnego parkowania.



Czytałem, ale linku do żródła to nie podam :-( po prostu nie pamiętam

Przyznam sie szczerze, ze nie rozumiem dalszej czesci Twojego postu (w

niedostosowanie sie do znaku informacyjnego ?

| Czyli jednak może ukarać mandatem....

Moze zbyt leniwie przeczytalem post, bo nie wywnioskowalem nigdzie z niego
ze mozna karac za niedostosowanie sie do znaku infromacyjnego.



Z taryfikatora :  niestosowanie się do znaku informacyjnego nie jest ujęte w
tabeli, ale

"2. Za czyny inne niż wymienione w załączniku, o którym mowa w ust. 1,
kwalifikowane jako wykroczenie z art. 88-91, art. 92 § 1, art. 94, 95 oraz
art. 97 Kodeksu wykroczeń, grzywnę w drodze mandatu karnego nakłada się w
wysokości do 100 zł."

Z kodeksu wykroczeń:

"Art. 92.
§ 1. Kto nie stosuje się do znaku lub sygnału drogowego albo do sygnału lub
polecenia osoby uprawnionej do kierowania ruchem lub do kontroli ruchu
drogowego,

  a.. podlega karze grzywny albo karze nagany. "

Także do 100PLN za parkowanie osób nieuprawnionych na miejscach
przeznaczonych dla inwalidy

---
pozdrawiam
Tomek Łangowski
www.oskpegaz.z.pl



Tomasz Pyra - 16 Maj 2004, 17:30



<cut all

Nic dodać nic ująć doskonale wyjaśniłeś zasadę martwych pól
Oszczędziłeś mi pisaniny :-)))

Popieram poprzedni post 100%. O to dokładnie chodzi.



uff ;)
To mozemy sobie pogratulowac :)

A z tym tramwajem to jak znasz Gdańsk bydlak schował się na Hucisku jak
skręcałem od strony Oruni w Kartuską



Niby znam, ale tak nie kojarze do konca jak tam tramwaje jezdza, te
"martwe pola" tez sprawdzam ;)

---
pozdrawiam
Tomek Łangowski
www.oskpegaz.z.pl





Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 17:40


| życzliwie przypomnę: o tym, że widząc miszcza kierownicy Filipa KK, należy
| natychmiast zjechać na pobocze ustępując. Bo jak nie, miszcz będzie zły.

ROTFL!!
Miszcz Eulalka

ps. A tak poza tym - szczere, acz spóźnione, gratulacje
(tak, tak, ploteczki to nasza specjalność) ;)



hiehie :) A co się ze mnie ponabijali, to ich ;)



Jacek Kijewski - 16 Maj 2004, 17:47

| Na podstawie orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie stosowania się do znaku
| "parking płatny"
| (znak informacyjny) które to nakazało wnoszenie opłat, wnioskuje iż należy
| sie stosować również do znaku informacyjnego "parking dla inwalidy".

A jakie to orzeczenie ?  Bo ja tylko slyszalem o tym, ze znak parking platny
informuje o tym ze przebywa sie w strefie platnego parkowania.



Trochę nie na temat:

Moja żona miała kiedyś casus pt. czy prawo jest określane przez znak, czy
znak tylko informuje o tym, że takie prawo obowiązuje.

Tj., konkretnie: ktoś decyduje o tym, że dane skrzyżowanie jest
skrzyżowaniem drogi głównej z podporządkowaną. W drodze jakiegoś tam
rozporządzenia. Pytanie: czy prawo to obowiązuje, jak nie ma znaku?
Teoretycznie tak, bo przecież wynika to z jakiegoś rozporządzenia czy
wytycznych wydziału ruchu drogowego. Teoretycznie jednak, jak to
przestrzegać?

Sprawa była zagmatwana, w końcuy jednak stanęło na tym, że jeżeli znak tam
stoi, to prawo obowiązuje. Nawet, jeżeli ktoś go w inny sposób nie
uchwalił. Więc w ten sposób wyróżnienie "znaków informacyjnych" zbytnio o
niczym nie świadczy.

Natomiast w drugą stronę, tj. co zrobić, jak znaku nie ma, odpowiedź była
wielce mętna i nic z niej nie wynikało.



Filip KK - 16 Maj 2004, 18:04


życzliwie przypomnę: o tym, że widząc miszcza kierownicy Filipa KK, należy
natychmiast zjechać na pobocze ustępując. Bo jak nie, miszcz będzie zły.



Tak, a jak miszcz jest zly, miszcz ma ostre kly.



DonFrogger - 16 Maj 2004, 22:37
Buhahaha aleś mnie rozbawił! Proponuję drogę nr 138 Torzym-Gubin lub drogi
wokół Zielonej Góry czy też rejony środkowo-zachodnie! Czysta paranoja. Bruk
szerokości 1 (jednego) samochodu!!!!! Zresztą tam właściwie tylko 2 i
miejscami 3 nadaje się do jazdy. Na pozostałych dorogach trzeba bardzo
uważać na zawieszenie.
Tak poza tym, przyglądam się tej Waszej dyskusji o zjeżdzaniu i nikt chyba

widoczności. A poza tym....pieszego np. na 7 w większości miejsc SPOKOJNIE
widać z min. 500m. A to daje dużo czasu na reakcję. Generalnie na polskich
drogach dość łatwo można odróżnić ludzi jeżdżacych od JEŻDŻĄCYCH PO
MIASTACH. A to niestety zasadnicza różnica. Ostatnio na trasie Warszawa -
Lublin wyprzedziłem 3 samochody....z prawej strony (czego się bardzo
wstydzę, ale puściły mi już nerwy). Ruch jak cholera, TIR na tirze z
naprzeciwka, droga szeroka na 6(!) samochodów (w okolicach Kurowa) a jaśnie
państwo podążają 70km/h ocierając lewym kołem o oś jezdni. I ani im do głowy
przyjdzie,żeby spojrzeć w lusterko i nie daj Boże ustąpić. Pozdrawiam
wszystkich, dla których to nie hańba ustąpić szybszemu (co nie znaczy,że to
akurat ja jestem ten szybszy :) )

DF



No genealnie im bardziej na poludnie/zachod tym lepiej. U nas sie od
biedy obwodnica do jezdzenia nadaje.





Filip KK - 17 Maj 2004, 06:33

państwo podążają 70km/h ocierając lewym kołem o oś jezdni. I ani im do głowy
przyjdzie,żeby spojrzeć w lusterko i nie daj Boże ustąpić. Pozdrawiam
wszystkich, dla których to nie hańba ustąpić szybszemu (co nie znaczy,że to
akurat ja jestem ten szybszy :) )



Zgadnij... Dlaczego, jak jade terenowka sportowa z orurowaniem z przodu
i halogenami wlaczonymi, to mi _wszyscy_ juz z daleka zjezdzaja na bok,
dajac miejsce? A jak jade VW, to nie zawsze jestem zauwazony ;)



Tomasz Pyra - 17 Maj 2004, 08:07

Zgadnij... Dlaczego, jak jade terenowka sportowa z orurowaniem z przodu
i halogenami wlaczonymi, to mi _wszyscy_ juz z daleka zjezdzaja na bok,
dajac miejsce? A jak jade VW, to nie zawsze jestem zauwazony ;)



Powinienes sie przejechac Mondeo kiedys ;)
Podpowiedz jest taka - jakim samochodem porusza sie po polsce
nieoznakowana drogowka? ;)
Ma to niestety wade, bo czesto jakis rowno jadacy "zajac" widzac
mondeo we wstecznym lusterku zamienia sie w jadacego 10km/h wolniej
niz wolno :)



Filip KK - 17 Maj 2004, 09:45

Powinienes sie przejechac Mondeo kiedys ;)
Podpowiedz jest taka - jakim samochodem porusza sie po polsce
nieoznakowana drogowka? ;)
Ma to niestety wade, bo czesto jakis rowno jadacy "zajac" widzac
mondeo we wstecznym lusterku zamienia sie w jadacego 10km/h wolniej
niz wolno :)



Heheheheh, beka ;) Oj, to musza miec frajde userzy takich autek ;)



Kamil Andrusz - 17 Maj 2004, 11:51


| A tak z innej bajki, to zawsze jestem mocno zdziwiony, jak widze kogos
| pedzacego, dojezdzajacego do TIRa na odleglosc metra i potem
| wyskakujacego aby wyprzedzic. Bardzo czesto taki ktos natychmiast sie
| chowa, bo nie mial szansy zobaczyc, ze cos jedzie z naprzeciwka.

[mniam]
A jazda na zderzaku tira może być zabawna, bo tiry mają doskonałe hamulce
i mogą zahamować szybciej, niż osobowy da radę - taki tir może zobaczyć
furmankę, a ten misiek, co jedzie metr za nim nie ma szans zobaczenia
czegokolwiek poza światłami stop ;)



O, wlasnie. =)

Pozdrawiam,
Kamil Andrusz



Tomasz angowski - 16 Maj 2004, 13:12

Tomek, ale będziesz o nim pamiętał, jak mu prawko zabiorą i na kurs
skierują?



Pewnie, będzie miał u mnie zniżkę :-)))
A może zwyżkę, bo złych nawyków to trudno oduczyć :-)))

Jacek "ROTFL i buahaha" Kijewski



--
---
pozdrawiam
Tomek  " również ubawiony" Łangowski
www.oskpegaz.z.pl



Strona 1 z 21, 2


Pokrewne wątki
Mandat za prędkość
Ochrona własnego tyłka
Bezpieczne dzielnice Gdyni
Na czym polega okupacja przez UFO ?
Pogotowie zabija !!!!
Poznam dziewczynę/kobietę
Albon do MaDeR(2)
HIPERKU... - najglupszy post roku
Bezrobocie??!! - to jakis bzdet!!
Juz ponad 250 osob...
uwaga kradzione ,
logika?
2 zabite
Rozmowa telepatyczna
Rozkład autobusów Gdynia!
Baza wypowiedzi z grup dyskusyjnych ; Strona Główna
Linki,